W głowie mam dym. Uśmierciłeś cząstkę. Mówię do pustych peronów w nadziei, że to właśnie ty mnie słuchasz. Ale nigdy nikt nie słucha. Zastanawiam się gdzie jesteś i co robisz. To przecież takie ludzkie! W głowie mam dym. Nie potrafię myśleć, śnić, jeść i spać. Nicość. Czarna dziura życia. Nie wracam do matki, postanowiłam już. Nie odbieram telefonów. Jak to nie Czarny, to nie ma mnie. Jestem tylko dla niego. Byłam tylko dla niego. Teraz już jestem niczyja. Jak bezpański pies. Jak przybłęda.
Nie mogę opisać tego bólu, Czarny. Tego jak zniknąłeś po środku dnia. To boli, Czarny. To przeraźliwie boli! Nie sądziłam, że przyjaciel może zadać tyle bólu. A jednak... Dokąd teraz pójdę? Gdzie się podzieję? Nie wiem. Nie wiem już nic. Ot, cała moja egzystencja. Dziecko świata. Świat rozkracza przede mną nogi, a ja będę musiała się zmierzyć z nim sama, samiuteńka. To boli, Czarny, to przeraźliwie boli!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz