poniedziałek, 9 listopada 2009

25.06

Już tak ciągniemy ten wózek, tą prozę życia. Uciekać? A dokąd? Podróżujemy, wciąż w ruchu, wciąż nie na miejscu. Bo żeby coś ciągnąć, to trzeba się poruszać. jak stoisz to niczego nie pociągniesz... Tęsknię trochę za rodziną. Nie tylko za mamą. Za ojcem i za bratem Hieronimem. Nie widziałam ich polowę mojego życia. To dużo jak na rodzinę. Bo zawsze mi się wydawało, że rodzinę widuje się prawie codziennie. Mijamy drzewa, cale lasy... Czarny znów milczy. Zawsze więcej mówi na listopad. A teraz jest czerwiec. Zawsze to jego niemówienie, które mnie tak irytuje, a zarazem pociąga. Nic kompletnie o nim nie wiem.
- Czarny? - pytam nagle - Co ja jeszcze powinnam o tobie wiedzieć, co?
- Miraa, skąd ci się biorą takie pytania? Wiesz już o mnie wszystko, wszystko wiesz.
- Dupa. Nic nie wiem. Wiem, że ubierasz sie na czarno i że masz blond włosy i że mówisz mało...
- Lubię cię, Mira. To wystarczy.
- To nie wystarcza. Bo jak mamy uciec przed rzeczywistością to musimy być przygotowani na każdą swoją wadę. Wzajemnie się rozumieć. A ty nic nie mówisz. O tym co myślisz, co cię boli, co ty przeżywasz. Tam, w środku ciebie. - nie mamy dziś gdzie spać, podróżujemy ulicą już dobre 2 dni i nie umiemy nigdzie dojść. To tak jakby ścigać wiatr. Śpimy na łąkach, przy drodze, na polach, na drzewach, w krzakach i gdziekolwiek. Marzę o kąpieli... -Kiedy wracamy?
- Mira, ta cala wycieczka to był twój pomysł. Już? Już ci się znudziło?! Przyznaj się: stęskniłaś się za wieczną śmiercią w domu, za obłędem w oczach matki, za zamkniętymi drzwiami od jej sypialni...
- Jas chcę tylko nazwać swoje życie, nazwać je na czyjąś cześć, dojść dokądś, lub skądś uciec. Jeszzce nie wiem...
- Ty lubisz sobie wszystko komplikować, prawda? -po tym pytaniu Czarnego zastała niezręczna cisza. Bo mimo, że on mało mówi, to jak juz się odezwie to zawsze wali w sedno. Uderza ostrzem noża, a ja płaczę z bólu wewnątrz.

Brak komentarzy: