Nadal siedzimy nad morzem. Nie chce nam się wracać. Wpatruję się w jego profil i przypominam sobie jak go poznałam. Na osiedlowej ławce. Siedziałam sama, nigdy nie miałam wielu przyjaciół. On podszedł z kolegami, zapytał o papierosa. Odkąd pamietam pożyczał papierosy. Lato wstecz. Upał taki jak dziś. Nagle wybuchła przyjaźń. Jedność. Wspólny czas. Porzucilismy wszystkich na rzecz bycia ze sobą. Zaczęliśmy być jednym. Przelewaliśmy się. On zawsze mówił mało. Milcząco zaczęliśmy być razem. Przemierzalismy świat za rękę, marząc o wielkich rzeczach. Chodziliśmy razem na wagary na chałdy, wieczory spędzaliśmy przy piwie w parku. Pamiętam ten czas bardzo wyraźnie, to przecież nie było tak dawno.
- Pamiętasz jak się poznaliśmy? - pytam z usmiechem.
- To chyba w szkole było, no nie?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz