wtorek, 10 listopada 2009

5.07

Idylla lata jakby mija. Jest miło, upalnie, wspaniale do porzygania. I na tym polega mój problem. Że zawsze mogłoby być jeszcze lepiej, zawsze mogłabym żreć z tego życia więcej. I to poczucie winy, że tak chcę; że wciąż chcę więcej. Bo jest tak pięknie, że niemozliwym jest, by było jeszcze piękniej.
- Mamy się dziś pożegnać z morzem. - przypominam Czarnemu. Czarny chyba jeszzce śpi, odwrócony plecami. Znów buduje mur. Czasem mam wrażenie, że tylko ja to w życiu wytrzymam, tą jego obcość. Nikt inny tego nie przeżyje. A on myśli zupełnie inaczej. On myśli, że wszyscy to lubią... Szturcham go. - Hej Czarny, już czas.
- Za wieczny czas i wieczne odpoczywanie, wypijmy dziś Panie! - czarny powoli wybudza się ze snu.
- Pożegnać z morzem... - mówię zniecierpliwiona szturchając go jednocześnie za ramię.
- Idę już, Mira! Spać nie dajesz. Morze masz dwa kroki stąd. Idźże sama. Do czego ja ci tam jestem potrzebny?
- Chciałam z tobą. Chciałam się pożegnać przy tobie.
- Po co się żegnać przy mnie jak i tak będziemy się żegnać milcząco?
- Milcząco, milcząco, to okropne milcząco!
- Jak ci się nie podoba, to w ogóle nie pójdę... - Czarny odwraca się na drugi bok. Twarzą do mnie. Patrzy w oczy. Ja szybko odwracam wzrok. Jest mi przykro, bo uświadomiłam sobie, że na pewno już nie będzie piękniej, będzie coraz gorzej... Zrywam się. Idę sama. Piasek muska mi nagie stopy. Chrupie pode mną. Piasek nad morzem zawsze tak specyficznie chrupie. Albo piszczy? Nie wiem jak to nazwać... Słyszę, że Czarny próbuje mnie dogonić.
- Nie chrup za mną! Żegnaj się sam! W ciszy tej swojej!
- Czego ja mam nie robić? Nie chrupać? Mira, co ci się dzieje od kilku dni? Jak ty się zachowujesz? Jak rozwydrzona młodsza siostra!
- Chrupiesz piaskiem za mną! Szur, szur, chrup, chrup! To znak, że idziesz; że kroczysz po moich śladach, że śledzisz...
- Mira, nie poznaję cię... Chyba za długo ze sobą już żyjemy.
- Dupa! Wcale ze sobą nie żyjemy, żyjemy obok! Ty ze mną potrafisz tylko milczeć! Nie rozmawialiśmy w ogóle nad morzem! Nie opowiadaliśmy sobie o zapachu morza i o chrupaniu piasku! To skąd morzesz wiedzieć, że piasek chrupie, jak wcale nie pozwoliłeś mi sobie tego powiedzieć?
- A żegnaj się z morzem, na zdrowie! Odpierdoliło ci.
Odwracam się na pięcie i biegnę to morza. To jest ten ostatni dzień. Ostatni dzień...

Pożegnałam się już z morzem. I z szumem. I z piaskiem. I z mewami. Wracam do naszego legowiska. Wszystko zniknęło. Spakowane w jednej chwili, zabrane perfidnie. Pozostał tylko smutny zapach świata. Nie chciałam, by zapach morza kojarzył mi się z tym smutkiem... Zaczynam biec:
- Czarny! - wołam - CZZARNY! KURWA CZARNY!!!!! NIE RÓB MI TEGO, PROSZĘ!!! CZARNY!!!! W oczach pojawiaja mi się łzy. To był ten ostatni dzień. Ostatni dzień...

Brak komentarzy: