środa, 4 listopada 2009

20.06

- Dlaczego moje rozmowy z matką zawsze się tak kończą? Czy choć raz mogłaby powiedzieć, że się cieszy na mój widok? A ten jej nos... Z jej nosem działo się coś niedobrego. Wydłużył się. Jakby chciał wwoniac się we mnie. We mnie całą. Tak, jakby nie chodził już tylko o mój oddech... Czarny? Dlaczego ty się kiedyś odzywałeś do mnie? Hej... -szturcham go. On leży spokojnie na jednym z miejskich trawników. Oddzielił się ode mnie plecami i zbudował z nich mur. Szturcham mocniej za ramię - Ale nie buduj teraz ciszy! Ej! Cisze zbudujemy dopiero pod wieczór! Dlaczego nic nie mówisz???? Czarny, ty cały czas milczysz! Ty tylko udajesz, że budujesz ciszę tylko wieczorem. Nie, Panie Mądry! Ty budujesz ciszę cały czas! W sobie, obok siebie, za sobą! Gdy przejdziesz, to wszystko milknie... -czuję, że po policzku spływa mi łza. W napływie złości i żalu zaczynam krzyczeć - Czarny! KURWA!CZARNY!!!!!
- Dlaczego mnie budzisz MIra?
- Bo jest dzień, w dzień się nie śpi - sapię z wycieńczenia.
- Ależ Mira... Jak chcę spać, to spię. Proste.
- Ale ty tak źle milczałeś.
- Co to znaczy: źle milczałem?
- Nie mówiłeś nic nigdy... I nie słuchałeś!
- Mira, na Boga, nie płacz. ja cię słucham.
- A o nosie słyszałeś?
- O jakim nosie? - pyta zaciekawiony.
- O nosie co wwąchuje się we mnie.
- Nie... Nie. ...Ale będę o nim śnił, to będę już o nim wszzysko wiedział, ok?
- Dobrze. Dobrze. - potrząsam głową z dziwnym spokojem. Będzie śnił o nosie. Będzie śnił o nosie. To dobrze, to dobrze. Tak.

Brak komentarzy: