środa, 4 listopada 2009

13.06

Wpatruję się zaparcie w plame na moim bucie. Nie, mamusiu, nie kaaż mi znowu chuchać sobie w twarz. Ja zrobię wszystko dla ciebie dzisiaj. Poukładam na półkach wszystko w symetrycznym porządku, byle bym nie musiała znów chcuchać. Mamusiu... To z troski o ciebie. Gdy chuchnę, to możesz się zarazić. Zarazić moim oddechem, w którym gnieżdżą się zarazki, zapach spermy wszystkich moich niechcianych kochanków, leków, papierosów, alkoholu i innych związków chemicznych. więc lepiej gdybym nie chuchała. Mamo, ja obiecuję, będę już grzeczna. Pomogę ci wstać z podłogi po twojej kolejnej próbie samobójczej, a nawet zadzwonię po ojca, by wrócił do ciebie z Holandii.
Czarek wygrzebał coś ze swojej torby. Wygląda to na miniaturowe miasto, w którym mamy zamieszkać.
- Czarny? co to jest za badziew? - pytam go. On mi odpowiada niezrozumiale, że to pozostałość po jego babci
- Żebro? -pytam od niechcenia
- Nie, Mira, nie żebro. To chyba pamiątka po niej, albo po kimś innym... Ja już nie pamiętam, ale podoba mi sie. Cudo, prawda?
- Ale co to jest?! - pytam natarczywie, nie interesując się już plamą na bucie.
- Pocztówka, nie widzisz?
Nic nie chcę już odpowiadać. Jest mi za zimno.
- Mira? Wrócisz dziś do domu? - pyta Czarny.
- Eeee boję się chuchania.
- Ale Mira, to normalne, że chuchasz. Wszyscy chuchamy.
- Ale ja się boję, że ją zarażę.
- Matkę zarazisz? Ona już i tak jest choraa. Choruje na śmierć - skwitował.

Dzisiaj wszystko wydaje się nieobecne. Nieobecny wiatr bije mnie po twarzy, a deszcz, którego nie ma zrzuca kawałki szkła wprost w moją głowę.

- Zjedz coś.
- Czarny, ja nie ruszę tych toksycznych pomarańcz - mówię - ani ty ich nie zjesz. One są hodowane tylko po to, by ładnie wyglądały. jak modelki. Te pomarańcze to są owocowe modelki, a wiadomo, że modelek sie nie je, tylko podziwia... Nie, Czarny, nie posiądziesz ich smaku. Zabraniam ci. Jedyne, co możesz, to się w nie wpatrywać. Powiedz, czy te pomarańczki są ładniejsze ode mnie?
- Mira, jasne, że nie...
Odpalam papierosa. Zastanawiam się skąd nas było stać na Elemy, ale opdpowiedź jest prostsza, niż by się mogło wydawać. czarny pewnie zabrał ze sklepu kilka paczek. Ale on odda. Jak tylko się dorobi, to odda. Na pewno.
Wpatruję się w niego. Piękny Czarek, mój Czarek. Potwór nad potworami ludzkich serc. Zagnieżdża się w nich powoli i egzystuje całe życie. Bo tak naprawdę on żyje tylko tam. Jego dom jest tylko w sercach, nigdzie indziej...
Jego smukła twarz, niebieskoszkliste oczy, długie posklejane włosy, glany do kolan i jego czarna kurtka, która pachnie sfermentowanym zapachem świata...

Brak komentarzy: