poniedziałek, 9 listopada 2009

27.06

To lato robi się coraz bardziej nieznośne. Z tymi popołudniowymi muszkami zawieszonymi w skwarze. Wakacje przypominają raczej ucieczkę z więzienia anieżeli faktyczny relaks. Nic nie mówię. Milczymy wspólnie nad brzegiem morza. Jest idyllicznie. Pogoda muska nas po twarzach. Upał.
- Patrz, milczymy razem, a sie nigdy nie nudzimy - Czarny wzdycha na znak rozczarowania, że przerywam mu ciszę. I szum morza. Pyta:
- Co chcesz robić jak dorośniesz? - pogodził się już z brakiem ciszy.
- Chcę... Nie wiem. Chyba już zawsze być z tobą. - dotykam jego dłoni. Cofa ją. To wyznanie wspaniale wiele mnie kosztowało, ale on jak zwykle staje niewzruszony. Mam czasem wrażenie, że jego nigdy nic nie dotyczy. -Chciałabym być wolna. - zmieniam wersję. - A to jest możliwe jedynie przy tobie. Czuję się wolna przy tobie.
- Bo nigdy ze mną nie będziesz, Mira. - obuchem w twarz, nożem w plecy. Biegnę do morza, by ukryć łzy...

Brak komentarzy: